poniedziałek, 21 września 2015

25 lipca

Cześć!
Hej!
Siema!
Drogi pamiętniku! 
Dziś w zasadzie nie wydarzyło się nic szczególnego. Właściwie to, to samo co przez ostatnich kilka dni. Rano praca, a popołudniu spotkanie z Michałem. 
Dziś graliśmy w siatkówkę na plaży. Drużyny to: ja,Michał, Ulka, Krzysiek przeciwko Piotrkowi, Kubiakowi, Oli i Magdzie. W zasadzie to mecz był bardzo zacięty i każdy z nas chciał wygrać. Ostatecznie to drużyna przeciwna okazała się być lepsza. 
Panowie oczywiście paradowali w spodenkach, co przykuwało uwagę sporego grona dziewczyn. 
Do Winiarskiego przystawiała się jakaś blond cizia z toną tapety na twarzy. Michał trochę z nią dla checy (podobo) flirtował. To znaczy ona śliniła się na niego widok a on jej tylko uprzejmie odpowiadał. Cóż, musiałam dać jej do zrozumienia, że to on jest mój, więc na jej oczach bardzo namiętnie go pocałowałam. Reszcie ekipy to nie uszło uwadze i wydali z siebie gwiazd tylko nie wiem czy bardziej aprobaty czy nie. No nie ważne.  Laska z niemrawą miną poszła szukać szczęścia gdzie indziej. Później Winiar wytykał mi to, że jestem o niego zazdrosna. Co oczywiście w jakimś stopniu jest prawdą, no ale, no!
Wieczorem paliliśmy ognisko na plaży. Piliśmy rożne napoje, jedliśmy kiełbaski. 
W pewnym momencie Kubiak wysłał Piotrka po gitarę. Ten podłapał pomysł i w podskokach po nią pobiegł. 
Kiedy na niego czekaliśmy z dziewczynami debatowałam o modzie i tego typu bzdetach. A chłopaki oczywiście o siatkówce, samochodach. 
Kiedy Piotrek przyniósł gitarę i zaczął grać rożne piosenki. Kubiak darł się tak, że chyba go w Warszawie słyszeli, i do tego na maksa fałszował. Piotrek dawał radę. Ale Winiar to przesadził.... Śpiewaliśmy Zawsze tam gdzie ty, i on się tak na mnie patrzył! Jej! Tak słodko, uroczo, i ten ogień odbity w jego oczach! Potem mi powiedział, że chciałby, aby to była nasza piosenka. Od razu mu przytaknęłam. Z resztą teraz mam ją na słuchawkach. Jestem w niej zakochana po uszy! 
A, nie napisałam najważniejszego- Michał ma przepiękny głos! Taki męski, ciepły, trochę chropowaty, płynny. Nie wiem jak to lepiej określić. 
Ignaczak oczywiście się wydurniał. No bo, przecież z niego gwiazdor, ale śpiewanie to trochę nie jego bajka. 
Magda i Olka to w zasadzie nic nie śpiewały tylko gadały cały czas. No cóż, ich wybór. 
Ulka, też dawała popis swoim umiejętnością. Fakt, szkoła muzyczna swoje robi. 
Ja się starałam, chociaż wiem, że nie potrafię dobrze śpiewać. 
I tak nam czas razem leciał, że nim się obejrzeliśmy, a tu pora wracać do domu. 
Chłopaki honorowo ugasili płomienie, my w tym czasie zbierałyśmy rzeczy. 
I trzymając się za ręce z Michałem wracałam do domu. 
Było mi chłodno, i nie wzięłam sobie żadnej cieplejszej rzeczy do ubrania, więc wspaniałomyślny Michał pożyczył mi swoją bluzę.
Właśnie siedzę w niej, i zaciągam się zapachem jego perfum. 
Anka dziś miała gorszy dzień, więc nie prawiła żadnych morałów. 
To chyba tyle na dziś. 
Do jutra! 
--------------------
Z opóźnieniem godnym PKP dodaję rozdział. Aż mi jest wstyd z tego powodu.... Przepraszam! 
Komentujcie! I motywujcie! 
A kolejny rozdział postaram się dodać w przeciągu następnych kilku dni. 
Do następnego!
Marcyśka 
Ps. Mecz z USA, a w szczególności 4 set to bajka w naszym wykonaniu! :D Kubiak to najlepszy kapitan ever! 
No jedynie to z Winiarem może konkurować ;) 

sobota, 12 września 2015

24 lipca

Cześć!
Hej!
Siema!
Drogi pamiętniku!  
Co za dzień! Co za emocje! 
Ja i Michał, czy może istnieć coś lepszego? Raczej nie! 
Po mojej pracy, a czas dłużył mi się niemiłosiernie, w końcu się spotkaliśmy. 
Dzisiaj strasznie gorący dzień, i na nasze spotkanie założyłam sukienkę. Michał prawił mi strasznie dużo komplementów, z czego się bardzo cieszę. On także wyglądał bardzo dobrze. Miał ubraną koszulkę, która podkreślała kolor jego oczu. Były one jeszcze piękniejsze niż zawsze. 
Na początku dostałam od niego czerwoną róże. Niby nic a bardzo cieszy! Czuje się wtedy bardzo wyjątkowo. A gdy chwyta Cię Twój ukochany za rękę przy wszystkich, to masz wrażenie jakbyś się unosiła do nieba. 
Bardzo dużo rozmawialiśmy o naszej przyszłości spacerując brzegiem morza. Michał planuje związać swoją przyszłość z siatkówką. A ja jeszcze nie wiem co. Pójdę pewnie na studia związane z zarządzaniem, i będę prowadzić nasz pensjonat. Nie tak barwna przyszłość jak Miśka. Obiecał mi, że jak wyjedzie to będzie codziennie dzwonił. Będziemy pisać listy- tak wiem takie rzeczy się nie zdarzają teraz, ale w nich będziemy prowadzić nasze rozmowy. A jak będzie w okolicy to będziemy się spotykać. 
Jestem bardzo optymistycznie nastawiona do naszej przyszłości. Czuję, że on mnie naprawdę kocha i mu na mnie bardzo zależy. 
Dużo czasu też poświeciliśmy na całowanie i przytulanie. Chcemy ten czas jak najlepiej wykorzystać. Niestety ale za kilka dni Michał wraca do swoich obowiązków-treningów, meczy...
Tak bardzo liczę na coś co go tu zatrzyma. 
Po zachodzie słońca Michał zaprosił mnie do jednej z najlepszych restauracji w mieście. Zjedliśmy razem kolację w bardzo romantycznym nastroju. Czułam się przy nim jak księżniczka. 
A te jego oczy wpatrzone we mnie! Kurczę, tego nie da się opisać. Cały czas, gdy nasze ciała się stykają, to czuję ten przyjemny dreszcz. A przed naszymi spotkaniami czuję te motylki w brzuchu. Cudowne uczucia, gdy wiem, że są one odwazemniane. 
Po tym wszystkim odprowadził mnie do domu. Staliśmy chwilę pod drzwiami i kończyliśmy rozmowę. Michał wypatrzył, że Anka spogląda na nas z okna. Uśmiechnął się do mnie i niespodziewanie wpił się w moje usta. Całował tak namiętnie jak jeszcze nigdy do tąd. Cieżko mi było nadążyć za jego tempem i zachłannością. Co nie zmienia faktu, że bardzo mi się to podobało. 
Anka jak Anka, musiała wrzucić swoje pięć groszy. Przyszła do nas bezczelnie i powiedziała: dobrze, że od tego nie rodzą się dzieci. No moja droga panno, do domu. 
Próbowałam protestować, ale nie miałam szans. 
Michał grzecznie przeprosił i poszedł. A mi później mamuśka głowę truła o to co widziała. Serio, czasem przesadza. Tata ten temat olał, i z piwem w ręku oglądał mecz. 
Pisaliśmy jeszcze SMS, no ale to nie to samo, nic nie równa się rozmową w cztery oczy. 
Dopiero się widzieliśmy, a ja już za nim tęsknię. Chciałabym się właśnie do niego przytulić. Zasnąć w jego ramionach....
Co się ze mną dzieje....
Do jutra! 
----------------
Oto i on, ciut dłuższy niż poprzedni ;) 
Ah te romantyczne wieczory *.* tych nogdy dość! I mam nadzieję, że Wy myślicie podobnie ;))) 
Komentujcie!!
I jął zwykle z kolejnym widzimy się we wtorek ;D 
Do następnego! 
Marcyśka 
Ps. Dziękuję Wam za gratulacje :D 

czwartek, 10 września 2015

23 lipca

Cześć!
Hej!
Siema!
Drogi pamiętniku!
Dziś spędziłam cały dzień w łóżku, próbując uleczyć moje złamane serce.
Michał nadal milczy jak zaklęty.
Boję się co z nami będzie.
W mojej głowie coraz więcej wątpliwości i niepewności.
Taka bardzo pragnę usłyszeć jego głos. Tak bardzo za nim tęsknię.
Cały czas szukam jakiegoś najmniejszego śladu jego obecności.
Nasze wspólne zdjęcie to przekleństwo! Jesteśmy na nim tacy szczęśliwi. A w rzeczywistości kompletna przeciwność.
Ulka mnie odwiedziła. Próbowała podnieść na duchu, pocieszyć.
Stwierdziła, że nie ręczy za siebie, gdy spotka Michała na swej drodze.
Wraz z Krzyśkiem próbowała mnie wyciągnąć na wieczorny spacer, ale ja nie dałam się namówić. Wolę w swoim pokoju ubolewać nad swoim życiem......



AAAAA!!!!
To co wcześniej pisałam to już nie aktualne! No mam po prostu ochotę wyrwać tę kartkę i napisać ten dzień jeszcze raz!
Jestem taka szczęśliwa! Michał przyszedł z bukietem czerwonych róż! Oczywiście główny inspektor musiał otworzyć mu drzwi i raczyć jakże miłym komentarzem: Lepiej późno niż w cale...
No ale nie ważne.
Przyszedł do mnie do pokoju i klęknął przede mną na kolanach. Wygłosił taką piękną mowę... Szkoda że jej nie pamiętam słowo w słowo. To były zdecydowanie najlepsze przeprosiny. A na koniec się popłakałam- tym razem ze szczęścia.
Oczywiście mu wybaczyłam!
Poszliśmy nad morze pospacerować. Księżyc był w pełni, gwiazdy... No i my trzymając się za ręce! To było takie cudowne!
A od ilości pocałunków spierzchły mi usta.
Ale on jest cudowny! Nigdy wcześniej nie poznałam lepszego chłopaka od niego, i mam nadzieję, że nigdy już nie będę musiała!
A na koniec tego wszystkiego, kiedy odprowadził mnie do domu powiedziała mi do ucha:
- Mówię, to szeptem, żeby teściowa nie słyszała, ale kocham Cię!
Te jego oczy! Zapłonęły wtedy takim blaskiem! Naprawdę nie miałam pojęcia, że coś takiego mogą zawierać oczy!
Oczywiście, też mu powiedziałam, że go kocham! No bo jak go można nie kochać?!
Już nie mogę się doczekać naszego kolejnego spotkania. Jutro po mojej pracy mamy spędzić razem popołudnie.
Jestem bardzo ciekawa, co będziemy robić. Ale nie ważne co, ważne z kim!
Z tych wszystkich emocji raczej dziś nie zasnę prędko! Cały czas mi w głowie ten jego szept.
Oby takich chwil było jak najwięcej!
Do jutra!
------------------------------------------------------
Dziś nieco krócej, ale muszę się wprawić w dłuższe pisanie po przerwie :)
Komentujcie!
Oczywiście, że egzamin zdany! na 3, ale zdany :D Jestem bardzo zadowolona z tego powodu, i nadal nie wierzę, że się udało :D
Puchar Świata się rozkręca :D oczywiście trzymamy mocno kciuki za naszych Orłów!
Niestety, ale poranna zmiana utrudnia oglądanie meczy :/ nie lubię tego!!
Mam nadzieję, że u Was to lepiej wygląda :D
Z kolejnym widzimy się w sobotę :D
Do następnego!
Marcyśka
Ps. Postaram się jak najszybciej nadrobić u Was zaległości, ale proszę o cierpliwość i wyrozumiałość :)

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Obwieszczenie

Hej wszystkim!
Mam dla Was raczej nie dobrą wiadomość.
Nowy rozdział zostanie dodany dopiero we wrześniu. Kiedy konkretnie? Na pewno po 8.09.
Mam nadzieję, że się na mnie nie obrazicie, czy pogniewacie.
Zwyczajnie w świecie, mam egzamin do zdania. I trzeba się do niego dobrze przygotować.
A połączenie praca+nauka+pisanie raczej nie przyniesie oczekiwanych przeze mnie rezultatów.
Do zobaczenia!
Marcyśka
Ps. Po egzaminie będę nadrabiać zaległe rozdziały u Was!

sobota, 22 sierpnia 2015

22 lipca

Cześć!
Hej 
Siema!
Drogi pamiętniku! 
Wraz z Michałem, Ulką, Krzyśkiem i resztą ekipy pojechaliśmy na rowerach nad jezioro Sarbsko. Tam rozłożyliśmy na trawie koc i w cieniu drzew leniuchowaliśmy. Naprawdę lubię z nimi spędzać czas. Jeden dzień nie widziałam się z Ulką, a w jej życiu tyle się wydarzyło. Wczoraj była na randce z Krzyśkiem, i tak, są razem. Trochę boję się połączenia ich charakterów, ale na razie plany trzeciej wojny światowej są wstrzymane. Obydwoje mają w sobie dużo pozytywnej energii, radości i chęci. Krzysiu jest mega dumny z osiągnieć swojej dziewczyny. W końcu nasza Ulka ma wystąpić w jednej z reklam. Idealnie się do roli gwiazdy nadaje. Chociaż w zasadzie to nie wiem jaką decyzje podejmie, bo jeszcze się zastanawia. Mimo to wszyscy dobrze wiemy, że się zgodzi. 
Wszystkie zakochane pary rozeszły się spacerując brzegiem jeziora. Zostaliśmy z Michałem sami na kocu. Chłopak leżał oparty na łokciu a w ustach miał źdźbło trawy. Położyłam głowę na jego brzuchu, i także się położyłam. On wyjął z ust trawę i zaczął mnie nią łaskotać po twarzy. Próbowałam mu ją wyrwać z ręki. Niestety bez skutecznie- był szybszy i silniejszy ode mne. Ostatecznie wylądowałam leżąc na nim. Chłopak chwycił moją głowę, i złączył nasze usta w bardzo namiętnym i delikatnym pocałunku. Podniosłam się i przesunęłam się w górę, a nasze ciała stykały się całkowicie. Chłopak obrócił nas i to teraz ja leżałam pod nim. 
- Wiesz, co ja bym teraz chciał z Tobą robić?- zapytał mnie.
- Tak, ale na to musisz jeszcze poczekać. 
- Ile? 
- Nie wiem... Wybacz, ale nie jestem jeszcze gotowa.... 
- A nie możesz choć raz w życiu zrobić coś szalonego? 
- Michał! Nie to znaczy nie!
Próbowałam go odepchnąć od siebie, ale chłopak nie dawał za wygraną. 
- Dlaczego?! Pragnę Cie! 
- Chyba nie muszę Ci mowić, że pierwszy raz to nie pierwszy pocałunek! 
- Jeszcze przyjdziesz do mnie, i będziesz prosić na kolanach. 
Podniósł się i poszedł do rowerów. Wsiadł na swój i gdzieś pojechał. 
A ja, głupia ja, nie wykonałam żadnego kroku by go zatrzymać . Chwilę po tym wróciła Ulka. Wmówiłam jej, że się źle czuje i jadę do domu. 
Wróciłam do swojego pokoju. Byłam zła, smutna, wściekła, i okaleczona. Zamknęłam się w pokoju przed ciekawskimi oczami rodziny. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Ściskałem poduszkę, na której doszukiwałam się zapachu Michała, który miał mnie uleczyć. Takiego zdecydowanie brak. Płakałam, choć sama nie rozumiem dlaczego. To on był winny, a nie ja....
Prawda taka, że Michał swoim zachowaniem bardzo zranił mnie. 
Od tamtego incydentu milczy. A ja nie mam odwagi do niego napisać. Leżąc w łożku, czekałam na jakiś znak od niego. A tu nawet własna przyjaciółka o mnie zapomniała... 
Nie wiem co bedzie jutro. Boje się nocy. Boje się jutra. 
Chce z nim pogadać, przeprosić, mimo że to nie moja wina...
Nie chce jutra! 
-----------------
No i mamy pierwszy deszcz... ;( nie zabijcie mnie za niego....
Tak jak pisałam, z kolejnym widzimy się dopiero we wrześniu. Jak się pojawi nowy rozdział, to będę Was informować! 
Mam nadzieję, że po tej przerwie Waszych komentarzy będzie 2 razy więcej ! 
Kto czyta ten komentuje!
Do nastepnego! 
Marcyśka 
Ps. #GoPoland! <3 

czwartek, 20 sierpnia 2015

21 lipca

Cześć!
Hej!
Siema!
Drogi pamiętniku! 
Ah, co to był za dzień! 
Zjechała się cała rodzina, brat taty z żoną i 2 rozbrykanych 2 latków Piotrka i Pawła, siostra mamy, i brat z żoną i 3 dzieciaków: Kają, Martą, Filipem. Babcie i dziadkowie. 
Oczywiście ja musiałam biegać pomiędzy kuchnią, a pokojem gdzie młodzi się bawili. Tak to jest jak się ma młodsze kuzynostwo. 
Było bardzo śmiesznie, w szczególności, gdy tata z bratem zaczęli opowiadać różne anegdoty i żarty. 
Michał cały dzień nalegał na spotkanie. Kiedy mu powiedziałam, że może przyjść do mnie to na poczatku się zawahał, jednak ostatecznie się pojawił. 
Robił mi wyrzuty, że nie powiedziałam mu, że to są moje urodziny. 
Jakoś to ostatecznie przebolał. 
Oczywiście mama nie byłaby sobą, gdyby nie zaczęła mądrze mowić. Na wstępie Michała przedstawiła jako swojego jedynego zięcia. Reszta rodziny oczywiście, że była nie zadowolona, no bo jak ja mogłam coś takiego ukrywać....
Poźniej Anka wraz ze swoją mamą dyskutowały, kiedy jest odpowiednia pora na zamążpójście. Nawet nie chcę wiedzieć co przeżywał Michał słysząc ich rozmowę. Sama miałam ochotę wziąć patelnię i jednej i drugiej porządnie przywalić. 
Sytuacje ratował Jarek (brat mamy) tłumacząc, że Anka jak była mała to wypadła babci z nosidełka i uderzyła się dość mocno w głowę. Niestety, ale efekty są widoczne do dziś. 
Tato z Markiem (bratem swoim) wypytywali Michała o siatkówkę. Ile zarabia, gdzie będzie grać.
No i tak jakoś nam czas leciał. 
Wyciągnęłam Michała do swojego pokoju, żeby przerwać tym razem przesłuchanie babci. Tym razem, to ona znalazła jakiś mankament- Winiar jest zdecydowanie za chudy. Gdyby tylko ona mogłaby mu gotować.... 
Siedzieliśmy i odpoczywaliśmy od tej całej małej zgrai, która na szczęście poszła szybko spać. 
-Wiesz, polubiłem Twoją rodzinę.- tak mi powiedział. 
-Też ich lubię jak ich nie widzę- zażartowałam. 
-Nie są najgorsi. Wiesz cały czas myślę jak to będzie jak ja wrócę do siebie do domu....- zaczął nieprzyjemny temat. A miałam cichą nadzieje, że nigdzie stąd nie pojedzie... Naiwna ja! 
-No przecież jakoś damy radę. Rozmowy przez Internet, SMS...- nie wiem kogo bardziej chciałam przekonać- jego czy siebie. Bo raczej żadne z nas nie wierzyło w to, że to może przetrwać. 
-To nie to samo... Może powinniśmy zatrzymać to teraz?- widziałam w jego oczach taki niewyobrażalny smutek, ból...
-Michał...- wyszeptałam jakby to miało coś zmienić. 
-Nadia... Jesteś wyjątkową dziewczyną, a ja nawet nie będę miał czasu dla Ciebie...
-Nie! Chwila z Tobą jest cudowna, i nawet jeśli tyle jesteś mi w stanie poświecić czasu, to ja biorę to! Będę tęsknić, ale zawsze będziesz w moim sercu! 
-Ty także w moim. Przepraszam... Głupoty jakieś gadam... 
Przytuliłam się do niego. Na prawdę nic więcej nie potrzebuje. Tylko jego! Bo jest dla mnie wszystkim! 
Złączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku.. Nie wiem jak to się stało, ale po chwili leżałam pod nim, a on zachłannie całował moją szyję... Bardzo mi się to podobało, ale to nie czas na takie sprawy...
Odepchnęłam go od siebie delikatnie, dając do zrozumienia, że wystarczy. On spojrzał na mnie- i tym spojrzeniem dał to czego jeszcze nikt inny- miłość. 
Całowaliśmy się jeszcze, gdy do pokoju weszła Anka. 
-Mówiłam Ci coś Michale! Bo na prawdę, ja za młoda jestem, żeby zostać babcią! A, i wiesz ja mam oko na Ciebie. 
-Mamo! 
-Jasne! Będę pamiętał! 
Pisałam już coś o czarnych workach? No to chyba nie muszę się powtarzać. 
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę. Bo oczywiście Anka żyć nam nie dawała. Co chwilę wchodziła do mnie do pokoju pod byle pretekstem. 
Ostatecznie pod drzwiami na oczach całej rodziny pocałowaliśmy się na pożegnanie. Cóż miny to oni mieli bezcenne... 
Do jutra! 
----------------
Takie coś się urodziło.... Anka nie daje zapomnieć o sobie ;) 
Teraz tak wstępnie was informuję, że blogi na 2 tygodnie bedą zawieszone. Powód- egzamin poprawkowy. Chcę się jak najlepiej do niego przygotować i go zdać ;) 
Mam nadzije, że przez ten czas o mnie nie zapomnicie ;) 
Komentujcie!
Do zobaczenia po raz ostatni w śierpniu w sobotę. 
Do nastepnego!
Marcyśka 
Ps. Przepraszam za ewentualne błędy- rozdział pisany na telefonie. 

wtorek, 18 sierpnia 2015

20 lipca

Cześć!
Hej!
Siema!
Drogi pamiętniku!
Właśnie wróciłam do domu. Jedyne co mogę powiedzieć to, to że było mega, wspaniale, cudownie!
Może zacznę od początku.
Na poranny trening wczoraj umówiłam się z Michałem. Przed spotkaniem z nim czułam tak silnie motylki w brzuchu, że myślałam, iż zwymiotuje. Kiedy przyszedł na plażę wyglądał jak grecki bóg. Włosy rozczochrane stały, każdy w swoim kierunku. W zaspanych oczach, nie dało się dostrzec tych jego pięknych tęczówek. Przyszedł ubrany tylko w krótkie spodenki. Jego umięśniona i opalona na brązowo klata i brzuch- marzenie! Nie mogłam oderwać wzroku, bo naprawdę, chłopak wygląda cudnie!   Nie będę komentować jak ja wyglądałam, bo przy nim zawsze marnie wypadam. Gdy mnie zobaczył rozgrzewającą się podbiegł i złapał w miejscu, po czym złożył na moim policzku pocałunek. Cały czas wlepiał we mnie swoje oczy. Po rozgrzewce, ruszyliśmy brzegiem morza w stronę parku narodowego.  Super się z nim biega, gdyż nadaje fajne tępo. Czasem nawet ciężko mi było za nim nadążyć, bo jego jeden krok równa się moje dwa. Jeszcze nigdy nie wróciłam do domu tak zmęczona.  On też mówił, że dawno tak dobrze się mu nie biegało. Chociaż trener chciałby go zobaczyć tak zaangażowanego w zajęcia jak wtedy w bieg.
Po treningu rozdzieliliśmy się, i ja niestety musiałam iść do pracy, a on wraz z kumplami wylegiwał się na plaży.  
Cały czas ze sobą pisaliśmy. A kiedy tego nie robi przez dłuższy czas, to jakoś mi smutno i dziwnie jest.
Pracę dziś skończyłyśmy wcześniej i miałyśmy sporo czasu na przygotowanie się. Starałyśmy się wyglądać  jak najlepiej potrafimy. Pomocna przy tym była Pola. Jest starsza i ma większe doświadczenie w robieniu makijażu i czesaniu. Ulka oczywiście musiała wszystko uwiecznić i wstawić na swojego bloga. Latała z tym aparatem i robiła mi bez przerwy zdjęcia, mimo że wie jak ja tego nienawidzę.
Ostatecznie wyglądałyśmy naprawdę dobrze. Ja byłam  w prostych włosach, z mocnym makijażem oczu, a Ulka w kręconych i z czerwonymi ustami.  
Wybiła godzina 19:30 i z Ulką poszłyśmy na imprezę. Miałam jakieś dziwne obawy przed poznaniem ich wszystkich. Na szczęście była ze mną Ulka i w każdej chwili mogłyśmy uciec. Na szczęście moja panika okazała się bezpodstawna. Poznałam mega pozytywnych ludzi. Krzyśka już wcześniej zdążyłam poznać. Michał Kubiak i Piotrek Nowakowski są rok młodsi od Winiara i Igły. To ich pierwsze takie wakacje, gdzie sami sobie czas organizują.  Obydwoje mają dziewczyny (bardzo sympatyczne i towarzyskie) odpowiednio Magdę i Olę.
Krzysiek operował przy bumboxie. Puszczał naprawdę dobre kawałki. Ogólnie siedzieliśmy, gadaliśmy i trochę tańczyliśmy.
Mogę powiedzieć, że oni to naprawdę zgrana ekipa.
Ulka podłapała temat mody z Olą, a ja rozmawiałam z Magdą o sporcie. Chłopaki gadali o samochodach, komputerach i grach.
W pewnym momencie Krzysiek wraz z Ulką znikli. A właściwie to znalazłam ich żywo dyskutujących w kuchni, kiedy szłam po coś do picia. Byli sobą tak zaabsorbowani, że nie zauważyli mnie kręcącej się tu i tam po kuchni.
Coś czuję, że ratownik Ulki pójdzie w niepamięć.
Kiedy weszłam do salonu 2 pary tańczyły ze sobą przytulone przy wolnej piosence. Usiadłam na kanapie i obserwowałam ich.  Byli naprawdę szczęśliwi.
A co do Michała….
Na początku był bardziej zainteresowany swoimi kolegami aniżeli mną. Oczywiście nie mam mu tego za złe.
W końcu kiedy wróciłam z kuchni i bezczynnie siedziałam podszedł do mnie i poprosił do tańca. Przytuliłam się do niego, co było chyba najlepszym uczuciem. On obejmował mnie w pasie i oparł swój policzek o moją głowę. Japach jego perfum był cudowny. I dalej go czuję na mojej sukience, skórze….
Kiedy tak trochę potańczyliśmy razem, to Kubiak wymyślił odbijanego. Powiem szczerze,  że było mi to trochę nie na rękę. No, ale jak chcieli. Piotrek podeptał mi buty, za co za każdym razem przepraszał. Śmialiśmy się z tego, bo ja też czasem mu nadepnęłam. Za to Kubiak tańczy najlepiej z tej trójki. Wywijał jak zawodowy tancerz.
Kiedy zmęczeni popadliśmy na kanapę i fotele do pokoju wpadł uśmiechnięty Ignaczak, a za nim Ulka z równie diabolicznym uśmiechem. Krzysiek oznajmił:
- Gramy w butelkę!- wszyscy entuzjastycznie kiwali głowami. Niby to tylko zabawa, ale ja średnio byłam przekonana do tego pomysłu.
I tak butelka wskazywała na wszystkich tylko nie na mnie i Winiara, mimo że siedzieliśmy naprzeciwko siebie.
Gdy padło  na Ulkę i mnie, ona uśmiechnęła się diabolicznie i się zapytała: Pytanie czy wyzwanie?
Gdybym wtedy wiedziała co powie, to wybrałabym tą pierwszą opcję. No ale pech to pech.
- Pocałuj namiętnie pana Winiarskiego! – i się śmieje wredota.
Wiedziała przecież dobrze, że ja nigdy się z nikim nie całowałam! Kompletnie nie wiedziałam co, jak, gdzie, kiedy…
Na szczęście pomocny okazał się Michał. Wstał z swojego miejsca i podszedł do mnie. Chwycił za rękę i zaprowadził nas na balkon. Szłam jak na skazanie za niewinność.
- Idziemy przećwiczyć!- krzyknął do reszty. W między czasie Piotrek zaczął wszystkim dolewać alkoholu.
Wyszliśmy na ten balkon i Michał obrócił mnie twarzą w jego stronę. Byłam spięta do granic możliwości. Bardzo tego chciałam, ale z drugiej strony to będzie mój, nasz pierwszy pocałunek!
- Nie bój się, i zaufaj mi.- powiedział i wpatrywał się w moje oczy.
Nie wiem jak to się stało, ale nagle poczułam jego ciepłe usta na moich. Na początku z mojej strony nie było żadnej reakcji. Dopiero po chwili byłam zdolna do logicznego myślenia, i lekko rozchyliłam usta. Jego język wtargnął do moich ust. Kompletnie nie wiedziałam co mam robić. Najchętniej to chciałabym stamtąd usiec gdzie pieprz rośnie.
Michał odsunął się ode mnie i popatrzył się tak czule, że myślałam, ze się rozpłynę.
- Nie chcesz?- zapytał smutny.
- To nie tak.  Ja po prostu nigdy tego nie robiłam… Nie wiem jak…- nerwowo mu tłumaczyłam.
- Zaufaj mi.- powiedział i popatrzył w moje oczy. Ja w jego tonęłam.     
Spróbowaliśmy jeszcze raz. I było magicznie. Jego język delikatnie muskał mój. Starałam się oddawać mu tym samym. Nie wiem, czy tak naprawdę mu się podobało. Pewnie to był najgorszy pocałunek świata, a dla mnie najwspanialszy.
Kiedy się oderwaliśmy od siebie, spojrzał mi w oczy. Widziałam w nich iskierki szczęścia.
- Było cudownie!- zapewniał mnie.
Ja tylko nieznacznie pokiwałam głową.
- Korzystając z okazji… Mam pytanie….-patrzyłam na niego i kompletnie nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania.
- Na to znasz… Zostaniesz moją dziewczyną?- wyszeptał.
Przygryzłam wargę i pokiwałam głową. Na co on chwycił mnie w pasie i okręcił dookoła własnej osi.
Piszczałam przestraszona, a zarazem taka szczęśliwa!
Wróciliśmy do reszty, która włączała karaoke na PlayStation. Wszyscy popatrzyli się na nas uśmiechnięci. Michał na to położył swoją rękę na moje ramie i pocałował mnie w usta.
Igła akurat trzymał w dłoni kamerę i nas nagrał!      
Reszta imprezy tak szybko mi minęła. Nawet nie wiem kiedy. Obiecałam Ance, że wrócę przed 3 do domu. Niestety, ale jutro jej muszę pomagać w przygotowaniach na moją imprezę urodzinową.
Po 2 w nocy Michał wraz z Krzyśkiem odprowadzili nas.
Krzysiek i Ulka ewidentnie mają się ku sobie. Ten związek jeśli dojdzie do skutku, to to będzie mieszanka wybuchowa!
Pod drzwiami Michał jeszcze raz mnie pocałował życząc kolorowych snów. Ten 2 pocałunek był zdecydowanie lepszy w moim wykonaniu.
Kiedy walczyłam z zamkiem od drzwi i kluczami, dobiegł moich uszu radosny okrzyk Krzyśka i głośny śmiech Michała.
Kończę to pisać i idę spać.
Do jutra!

---------------------------------------------
Coś niesamowitego się tu wydarzyło :D Chyba się ucieszycie z tego powodu :D 
A długość rozdziału Was nie zraziła do czytania? :)))))))
Komentejszyn!!!! 
Z kolejnym widzimy się w czwartek! :D
Zachęcam do obserwacji bloga :DDD i do zajrzenia do zakładki Tu jestem :))))
Do następnego!
Marcyśka